Człowiek z natury pragnie ciągle coraz więcej. Zaczynając od samej podstawy piramidy Maslowa, spełnia swoje potrzeby niższe - te wynikające z jego biologii. Jednak na tym etapie rozwoju ludzkości, w naszym kręgu cywilizacyjnym, realizacja tych celów nie stanowi raczej większego problemu (a przynajmniej nie dla zdecydowanej większości społeczeństwa). Człowiek idzie więc dalej i pragnie osiągać kolejne kamienie milowe w swoim życiu. Najczęściej próbuje zbudować karierę, dom, rodzinę, znaleźć stałą pracę. Gdy to już mu się uda, bardzo często nie czuje się spełniony, więc postanawia realizować coraz to kolejne plany i zamiary. Pragnie nieustannie się bogacić i zapewniać sobie i ludziom wokół siebie jeszcze lepszy byt. W ten sposób wpada w swoistą pułapkę pogoni za nigdy niespełnionymi marzeniami. Zapomina o życiu w teraźniejszości, żyjąc nigdy nienadchodzącą przyszłością.
Oczywiście nie należy traktować tej sytuacji jako reguły, ponieważ każde życie jest inne i jest usłane odmiennymi wyborami – piękno wolnej woli. Jest to jednak wskazanie na pewien wzorzec problemu, który niejednokrotnie przewija się w życiu najrozmaitszych ludzi i wcale nie jest tak rzadki, jak mogłoby się nam wydawać. Niektórzy po prostu nie są w stanie postawić sobie granicy i odkładają swoje „plany na spokojne życie na emeryturze” w nieskończoność. Dlatego poświęcanie się temu, co kiedyś nastąpi, innymi słowy - życie przyszłością - nigdy nie wyjdzie nam na dobre. Dlaczego? Bo nie znamy naszej przyszłości. Jest ona owiana tajemnicą i na naszej drodze do hipotetycznego szczęścia stoi nieskończony ciąg wydarzeń i przypadków, na który nie mamy żadnego wpływu, a który może pokrzyżować nasze plany w każdy, nawet najbardziej nieoczywisty sposób. Dlatego, owszem, należy myśleć o przyszłości i zabezpieczać swój dobrostan na czarną godzinę, ale należy również dbać o siebie tu i teraz.
Mogłabyś/Mógłbyś teraz pomyśleć, że wniosek z powyższego akapitu jest prosty – powinniśmy, myśląc o przyszłości, korzystać z teraźniejszości i używać życia, bo nie wiadomo, czy przyszłość będzie nam dana. Nic bardziej mylnego. Dlaczego? Bo ani zabawa, ani dostatek nie są w życiu elementami najważniejszymi, na których powinniśmy się skupiać lub do których powinniśmy przywiązywać zbyt dużą wagę. Nie zrozum mnie źle. Jeśli to czytasz, to prawdopodobnie jesteś dopiero u progu swojego dorosłego życia i prawdopodobnie ciągle poszukujesz stabilizacji finansowej i zatrudnienia, a może będziesz to robić dopiero za jakiś czas. Myślenie o przyszłości w tym kontekście nie jest złe i jest naturalne. Należy jednak przede wszystkim – pamiętając o przyszłości – zatrzymać się na chwilę i zrozumieć, co w Twoim życiu jest dla Ciebie najważniejsze. Co tak naprawdę daje Ci szczęście. Do czego podświadomie dążysz. Czego tak naprawdę pragniesz.
Doceń to, co już masz. Doceń przede wszystkim ludzi, których masz wokół siebie. Bo to właśnie te osoby są najważniejszym elementem Twojego życia. Bardzo często to właśnie oni ukształtowali Cię i sprawili, że znajdujesz się w tym a nie innym miejscu. Zatrzymaj się na chwilę i podziękuj im za to, że są dla Ciebie. Poświęć im czas. Pomyśl czasem o nich i o ich szczęściu, a nie tylko o samym sobie. To jest najlepsze, co możesz zrobić. Bo to są ludzie, którzy dali Ci życie lub sprawili, że poczułaś/eś, że żyjesz. Bo jeśli kiedyś z różnych przyczyn ich zabraknie, możesz sobie nigdy nie wybaczyć, że nie dałaś/eś im tyle, na ile zasługiwali.
PS Nadawanie tekstom tytułów piosenek chyba zaczyna być moim markowym sposobem. Wszystkim fanom rocka i nie tylko polecam „Until It's Gone” od Linkin Park. Ta piosenka ma naprawdę głęboki przekaz i daje wiele do myślenia.