Kfiatek
Powrót do listy postów

A candle loses nothing by lighting another candle

19 marca 2026

refleksja egzystencjalna
relacje międzyludzkie

Bardzo często człowiek podchodzi do kwestii pomocy drugiej osobie jako do przykrego obowiązku, który należy zrealizować „bo tak trzeba”. Z jednej strony jest to naturalna reakcja - podświadomie dążymy do tego, co jest najlepsze i najwygodniejsze właśnie dla nas, a pomoc innym może wydawać się sprzeczna z naszym interesem. Jednak wcale nie musi tak być i wcale tak nie jest.

Owszem, pomaganie wymaga dawania. Nie ma co z tym faktem polemizować. Oddajemy drugiej osobie siebie, swój czas czy inne zasoby, którymi dysponujemy. A mimo to, oddając, w rzeczywistości nic nie tracisz. Stracić możesz tylko wtedy, gdy jesteś zmuszony do wykonania określonego czynu. Stracić możesz przez złośliwość przypadku lub przez obligatoryjność sytuacji, w której się znajdujesz. Pomagając, nie jesteś do niczego zobowiązany. Nikt nie każe Ci tego robić. Dlatego gdy oddajesz nie z przymusu, lecz z wewnętrznego pragnienia dobra, to nie tylko nic nie tracisz, ale również bardzo dużo zyskujesz - zaczynając od szacunku i wdzięczności obdarowanej osoby, a kończąc na wewnętrznym poczuciu dobrze spełnionego uczynku.

Ktoś mógłby się kłócić, że do takich odczuć potrzebujemy odpowiednio wykształconego sumienia. I jest to prawda - jednak dobro jest w każdym człowieku, również w każdym z nas. Mimo że nie zawsze możemy je dostrzec, wszyscy nosimy je w swoich sercach. Empatyczność, życzliwość, troskliwość - te wszystkie cechy sprawiają, że mimo wrodzonego egoizmu i samolubności zdobywamy się na kultywowanie dobra. Pomagajmy sobie nawzajem. Pomóżmy dostrzec światło osobom, które nie zawsze znajdują je w swoim życiu. To nie tylko pomaga im i nie tylko buduje nas samych. To sprawia, że nasze otoczenie, a w konsekwencji my wszyscy, zmieniamy się na lepsze. Że zostawiamy po sobie jakiś ślad. Że jesteśmy czymś więcej niż przypadkowym zbiorem komórek. Że jesteśmy ludźmi.

Kfiatek